Mój agent

Nov 7, 2017 at 6:18 pm

Jest wiele powodów ku temu, że rodzimi agenci nie tłumaczą do końca zasad obowiązujących w biznesie nieruchomościowym. Jednym z nich, w gruncie rzeczy bardzo egoistycznym, jest celowe trzymanie klienta w niewiedzy. Sytuacja taka powoduje do pewego stopnia uzależnienie, a w przypadku słabej znajomości angielskiego – wręcz brak wyjścia.
Jednym z przykładów jest niezrozumienie struktury listingu.

Otóż listing, wprawdzie podpisywany przez profesjonała, nie jest jego listingiem.
Listing należy do firmy nieruchomościowej. Sprzedawca (agent) pracuje nad sprzedażą indywidualnie lub zespołowo i jego praca może zadawalać klienta lub nie.
W przypadku, kiedy klient jest niezadowolony, ma prawo zmienić sprzedawcę. Taka decyzje nie jest jednak jednoznaczne z zerwaniem umowy listingowej.
Firma brokerska może wyasygnować innego sprzedawcę w miejsce tego, z którego klient nie jest zadowolony. Końcowa decyzja należy do osoby zarządzającej firmą, która nosi tytuł Broker of Record.

No jest to jedyne i końcowe rozwiązanie takiej sytuacji. Jeśli klient nie jest zadowolony z pracy poprzedniego czy kolejnego sprzedawcy lub nie jest zadowolony z obsługi biura, to jest możliwe rozwiązanie umowy za obopólną zgodą.
W takim przypadku prawie zawsze istnieje klauzula „hold-over”, która zabezpiecza firmę przed sprzedażą nieruchoości osobom przedstawionym już wcześniej, potencjalnym nabywcom.

Przypominam też, że listing automatycznie wygasa  w dniu upłynięcia kontraktu i wtedy właściciel może robić wszystko, czego „dusza zapragnie”’, oczywiście w ramach prawnych i administracyjnych przepisów.

Po więcej „ciekawostek” z dziedziny nieruchomości dzwoń-text:
Bogdan Poprawski,
Broker of Record, Spencer Group Inc., Realty Brokerage, 905-206-1011